Prowadzenie biznesu na Podhalu. Z czego żyją górale? Rozmawiamy z Elżbietą Agatą Wojtowicz, prezesem Tatrzańskiej Izby Gospodarczej

Mikołaj Wójtowicz
Mikołaj Wójtowicz
13.02.2021 Zakopane, ulica Krupowki w sezonie turystycznym
13.02.2021 Zakopane, ulica Krupowki w sezonie turystycznym Tomasz Dno / Polska Press
Udostępnij:
- Ilość działalności gospodarczych jest u nas tak duża, ponieważ jest pewien rodzaj łatwości prowadzenia biznesu. Najczęściej jest to biznes, który dotyczy szeroko pojętej turystyki - mówi Elżbieta Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. O przedsiębiorczości na Podhalu, życiowej zaradności mieszkańców i niskim bezrobociu w powiecie tatrzańskim rozmawiamy z szefem stowarzyszenia biznesowego przedsiębiorców z terenu Podhala oraz właścicielką biura podróży Tour&Travel Poland. Przed nami Sylwester, czyli czas, kiedy w Zakopanem wypada szczyt sezonu turystycznego.

Cały powiat tatrzański ma podobną liczbę mieszkańców, jak Praga-Północ, która jest jedną z 18. dzielnic Warszawy. I jest to jedna z mniejszych dzielnic. Liczba mieszkańców powiatu jest podobna, jak w niektórych dzielnicach Warszawy albo w niewielkim miasteczku.

Trudno to przełożyć i porównywać do jakiegokolwiek miejsca, nawet z taką samą ilością mieszkańców.

Dlaczego?

Nie jesteśmy dużym powiatem, mamy około 68 tys. mieszkańców. Gminy są jeszcze mniejsze. Sama gmina Zakopane w tej chwili to niecałe 27 tys. mieszkańców. W trakcie sezonu, zarówno zimowego, jak i letniego gościmy bardzo dużo turystów. Mówi się nawet o tym, że w Zakopanem w szczycie zimowego sezonu przebywa około 100 tys. ludzi. To zwykle okolice Sylwestra.

Czyli lokalny rynek nie jest ograniczony do osób zamieszkujących powiat, najbliższą okolicę?

Proszę zobaczyć, jaka jest struktura: Zakopane ma 27 tys. mieszkańców. Infrastrukturę mamy dostosowaną do takiej ilości mieszkańców. To dotyczy komunikacji, obsługi, struktury. Nagle w tym 27 tysięcznym miasteczku przez pewien czas znajduje się dodatkowo 100 tys. turystów. To jest problematyczne przeciążenie. Natomiast z punktu widzenia przedsiębiorczości Zakopane jest gminą, w której jest najwięcej zarejestrowanych działalności gospodarczych.

W sąsiednim powiecie nowotarskim sytuacja jest zdecydowanie inna, a mieszkańców – prawie cztery razy więcej.

Powiat nowotarski jest zupełnie inny. Ilość działalności gospodarczych jest u nas tak duża, ponieważ jest również pewien rodzaj łatwości prowadzenia biznesu. Najczęściej jest to biznes, który dotyczy szeroko pojętej turystyki. Jest wiele gałęzi związanych z hotelarstwem, czy gastronomią albo z dodatkowymi usługami, z których korzystają przyjezdni.

Jak ja to mówię „Od Pana Boga dostaliśmy bardzo dużo na puste ręce”.

To wartości, które przyciągają turystów. To przyroda, krajobraz, możliwość uprawiania turystyki kwalifikowanej, narciarstwo, źródła geotermalne. Na tak małym terenie mamy tak duże nasycenie różnych atrakcji. To przyciąga turystów zainteresowanych wieloma rzeczami. Teren generuje wiele możliwości dla różnych form spędzania czasu.

Czyli: wszystko opiera się na turystyce?

To jest główny bodziec. W czasach, kiedy w skali całego kraju było bardzo wysokie bezrobocie, to my jako powiat plasowaliśmy się na samym końcu. Mamy tutaj takie poczucie, że „lepsze jest ziarnko własnego biznesu, niż kilo roboty” - tak się u nas to powtarza. Ludność jest przedsiębiorcza i raczej nie liczy na to, że państwo coś da lub sfinansuje. Jeżeli się da, to korzystamy z państwowej pomocy. Jest jednak pewne wewnętrzne przeświadczenie, że trzeba pracować. Nawet jeśli najmniejszy biznes, to będzie z tego dochód, z którego będzie można żyć.

W wielkim mieście, np. gdy coś się zepsuje w samochodzie, dzwonimy np. po pomoc drogową. Przejeżdża, klient ma gotowe, sam nie musi wiedzieć, co jest w samochodzie. To nie uczy życiowej zaradności. W dużym mieście wiele rzeczy mamy gotowe „podane na tacy”.

To też jest inne podejście. Jak się zepsuje samochód to każdy myśli, jak może naprawić sam albo kooperować z sąsiadem, który pomoże naprawić. Taka życiowa zaradność dotyczy wszystkich sfer. Także przedsiębiorczości. To jest podejście „nie liczę na kogoś, sam sobie stworzę miejsce pracy i zarabiania pieniędzy”. A to także się przenosi na zaradność życiową w życiu osobistym. Poszukuje się rozwiązań, a nie czeka się na jakiś gotowiec.

Czasami wydaje się, że małe miejscowości są odcięte od świata i cywilizacji, trochę takie zaściankowe.

Każdego dnia zderzamy się z cywilizacją. Zawsze dominował klient krajowy, ale jesteśmy też atrakcyjni dla wielu osób zza granicy. Nie czujemy się odcięci od cywilizacji. Wręcz odwrotnie. Globalizacja turystyki postępuje bardzo szybko. Łatwość transportu i przemieszczania się sprawia, że wszystkie atrakcje są na wyciagnięcie ręki. Teraz to już nie robi wrażenia, gdy pojawiają się klienci z Azji. Kiedyś patrzyliśmy na to, jak na wyjątek. Przyjmuje się każdego klienta i dla nikogo nie jest to zaskoczenie.

Klient zagraniczny szukając informacji o Polsce odnajdzie w pierwszej kolejności informacje o zabytkach w Warszawie lub Krakowie.

Są też ludzie, którzy poszukują czegoś innego, nie tylko zabytków. Jeżeli w Internecie będzie szukał „góry” albo „atrakcje” to trafi na informacje o Zakopanem. Przed pandemią mieliśmy całkiem sporo turystów z dalekiego wschodu. To były osoby, które dowiedziały się o Zakopanem, jako o miejscu zielonym, o dobrym klimacie i bliskim przyrodzie. Gdy ktoś przyjeżdża z temperatury powyżej 30-40 stopni, gdzie ma głównie piasek, to dla niego krajobraz, przyroda i powietrze jest szokiem. Byli też tacy klienci, którzy odważyli się przyjechać w zimie. Pierwszy raz widzieli śnieg. To zupełnie inny rodzaj atrakcji.

Klient ze Słowacji może powiedzieć „my mamy jeszcze więcej Tatr”. Raczej nie będzie zainteresowany przyjazdem na polską stronę granicy?

Słowacy są w strefie euro. My jeszcze nie. Jesteśmy dla nich atrakcyjni ze względu na walutę. Jest dla nich u nas znacznie taniej. Chwalą sobie, że cała infrastruktura turystyczna działa u nas niemal do godzin porannych. Po słowackiej stronie granicy miejscowości funkcjonują niemal jak w uzdrowisku. O godzinie 18-stej ruch zanika. Nie mają takiej oferty, która byłaby bardzo różnorodna w porze popołudniowej i wieczornej.

Rolnictwo jest ważnym elementem biznesu?

Na Podhalu możemy zapomnieć o jakimkolwiek rolnictwie. Klimatycznie – tutaj nie wiele rośnie. Wielu właścicieli ziemi, których znam, nawet nie koszą własnych łąk. W miejscowościach pod miastami ludzie jeszcze hodują zwierzęta. Jednak tego jest co raz mniej. Jest też niewielki wypas kulturowy owiec. Większość owiec na całe lato chodzi na wypas na łąki w Bieszczadach. Ludzie hodują jeszcze zwierzęta, ale raczej na własne potrzeby. Nie jest to związane z działalnością gospodarczą. Gospodarczo istotne są owce, ponieważ dają wełnę, skóry i mleko. A z tego się robi tradycyjny oscypek. To jest jedyna rzecz związana z przedsiębiorczością.

W powiecie ziemskim trzeba pokonywać większe odległości, pewnie wszędzie jest dalej. Czy to oznacza, że trudniej jest prowadzić biznesy poza wielkim miastem?

W samym Zakopanem jesteśmy w stanie wszędzie zawędrować pieszo. Nie trzeba nawet ruszać samochodu, żeby dotrzeć do wszystkich urzędów. W Warszawie, żeby załatwić coś w urzędzie i przejść do drugiego to czasami nie starcza dnia. Trzeba jechać do innej części miasta. Tutaj nie mamy takiego problemu. Jest to duże ułatwienie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wizyta Janet Yellen w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Prowadzenie biznesu na Podhalu. Z czego żyją górale? Rozmawiamy z Elżbietą Agatą Wojtowicz, prezesem Tatrzańskiej Izby Gospodarczej - Strefa Biznesu

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie